Obywatel JK

Janusz Kowalski funkcję radnego pełni od 2010 roku, ale w sprawy miasta zaangażowany jest od znacznie dłuższego czasu. Od samego początku doznawał nieustannych upokorzeń i zniewag od ludzi, dla których niewygodna była jego działalność społeczna. Nie podobało się to, że prowadzi blog, na którym informuje mieszkańców o sprawach miasta, i że patrzy każdej kolejnej władzy na ręce. Jeśli w opinii Janusza jakiekolwiek działania burmistrzów czy urzędników były szkodliwe, nie szczędził krytyki, zawsze odważnie stając po stronie prawdy, choćby nawet burmistrzem miał być jego dobry kolega ze szkolnej ławki. Jako radny uważał, że miejscem sporu powinny być sesje rad miejskich a nigdy sale sądowe. Niestety rzeczywistość okazała się być inna.

Pierwszy proces wytoczył Grzegorz Dunia, któremu nie spodobało się barwne porównanie użyte przez Janusza w trakcie jednej z sesji. Janusz prosił burmistrza o odstąpienie od procesowania się z jednym z sołtysów. Po dwóch latach Janusz sprawę przegrał i zapłacił za to kilkanaście tysięcy złotych.

Kolejny proces wytoczyła mu urzędniczka Beata Gałek, szefowa działu inwestycji w kazimierskim magistracie. W opinii Janusza Kowalskiego jej prywatna działalność gospodarcza stała w sprzeczności z zadaniami, jakie realizowała w urzędzie. Janusz jako bloger i radny miał prawo, a nawet obowiązek, podzielić się swoimi uwagami. Sąd w pierwszej instancji przyznał mu rację. Jednak Beata Gałek nie dała za wygraną i odwołała się. Sprawę z sądu w Puławach przeniesiono do Świdnika. Ostatecznie Janusz ponownie przegrał. Kosztowało go to kolejne kilkanaście tysięcy złotych. Po odczytaniu wyroku w trakcie sesji Rady Miejskiej, Janusz wyraził opinię, że jest przekonany do swoich racji i nie zgadza się z wyrokiem sądu. Z tego powodu otrzymał kolejny prywatny akt oskarżenia od Beaty Gałek.

Grzegorz Dunia wytoczył Januszowi jeszcze jeden proces o zniesławienie, za komentarze, które ktoś pisał na blogu radnego. Sprawa jest w toku.

Ostatnio Janusz otrzymał dwa kolejne pozwy od lokalnych biznesmenów: Remigiusza Samcika i Jarosława Jaszczyńskiego. W pozwie zażądali po 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Ponadto zażądali wpłaty po 25 000 zł na Kazimierskie Stowarzyszenie Dobroczynne pw. św. Anny. Przedsiębiorcom nie spodobało się m.in., że Janusz ich filmował na obradach sesji i posiedzeniach komisji.

Na ostatniej sesji burmistrz Artur Pomianowski zapowiedział, że również złoży pozew do sądu, ale jeszcze nie wiadomo za co. Niebawem się dowiemy.

Dla nas jest oczywiste, że niektórym zależy na zastraszeniu najbardziej aktywnego w historii kazimierskiego samorządu radnego. Wiemy doskonale, że jego blog jest jedynym forum, na którym można bez przeszkód dyskutować. Dzięki niemu zwykły mieszkaniec wie, co się dzieje w naszej gminie. Ma także prawo komentowania bieżących wydarzeń. Ktoś powie, że anonimowe komentarze to źródło hejtu, obelg i pomówień. Są to incydentalne sytuacje. Ponadto w prosty sposób można zgłosić administratorowi problemowy komentarz, dzięki czemu szybko zostanie usunięty.

Podobne sytuacje spotykają wielu społeczników w całej Polsce. Najlepszym przykładem jest Jan Śpiewak, który walczył o wyjaśnienie tzw. warszawskiej reprywatyzacji. Janusz broni mieszkańców i interesów najsłabszych obywateli naszej gminy. Pomaga zwykłym ludziom. Jednak w jego działalności najważniejsze jest to, że sprzeciwia się działaniom szkodzącym ogółowi, co często jest wbrew jednostkowym interesom.

Pewna grupa od lat usiłuje wyeliminować radnego z debaty publicznej. Pomawianie o choroby psychiczne, donosy publikowane na kazimierskim portalu, insynuacje, że nie powinien być radnym, że nie jest mieszkańcem Kazimierza, anonimowe strony i profile w mediach społecznościowych – dotychczas nie przyniosły rezultatu. Przyszła pora na większy kaliber. Lepiej uderzyć w finanse, może skłócić rodzinę, może zmienić plan miejscowy, żeby jego firma nie mogła się rozwijać.

Obecność Janusza w przestrzeni publicznej jest niezbędna dla zachowania transparentności poczynań władzy. Potwierdzają to także mieszkańcy w kolejnych wyborach, zawsze wybierając Janusza do rady, nawet kiedy nie startuje z okręgu w którym mieszka. Nie potrzebuje do wygranej sztabu pracowników, którzy dowiozą na wybory, aby babcia oddała właściwy głos. Wierzymy, że i tym razem wyjdzie zwycięsko. Nie pozwólmy, by zamknięto wyrokami sądowymi usta osobom zaangażowanym w sprawy publiczne.

Romana Rupiewicz
Krzysztof Wawer

One thought on “Obywatel JK”

Comments are closed.