5 rzeczy, które może stracić Kazimierz Dolny

Człowiek to przewrotna istota. Zaczyna doceniać pewne, na pierwszy rzut oka oczywiste fakty, dopiero w momencie kiedy je traci. Co mam na myśli? Weźmy na przykład moją osobę. Facet w kwiecie wieku, dbający o siebie, uczestnik wielu maratonów, ścisłe diety i tym podobne historie. I nagle – w pełni zerwanie ścięgno Achillesa. Operacja, 8 tygodni gipsu i trzy miesiące rehabilitacji; najpierw unieruchomienie, później ograniczenie mobilności. Jestem zdany na łaskę najbliższych. Pierwszy maraton w jakim lekarze pozwolą mi wystartować, będzie datowany na 2020 rok. Jeszcze 6 tygodni temu nie doceniałem swojej pełnej sprawności, bo to przecież była oczywista sprawa! Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ z niepokojem patrzę od paru lat na Kazimierz Dolny. Nasz Kazimierz Dolny. Na pierwszy rzut oka wszystko jest ok. Małe, nadwiślańskie miasteczko z urokliwym klimatem, które żyje z turystyki. Z lotu ptaka wygląda na istną sielankę. Ale gdy przyjrzymy się z bliska, to nasze miasto może stracić albo już traci rzeczy, które przecież dla wszystkich są oczywiste. Czy na pewno?

1. Krajobraz

W 1979 roku ktoś wpadł na pomysł, że ta przestrzeń niesamowita i niespotykana na skalę Polski a nawet Europy, w której przyszło nam żyć musi być prawnie chroniona. Powołano Kazimierski Park Krajobrazowy. Nie zamierzam tu rozwodzić się nad walorami krajobrazowymi, bo przecież są one oczywiste. Zastanówmy się, czy ten krajobraz jest zagrożony? Niestety tak… Wyobraźmy sobie grupę turystów, którzy wchodzą na Górę Trzech Krzyży aby podziwiać panoramę Kazimierza, Wisły i Janowca w świetle zachodzącego słońca. Piękny widok, prawda? A teraz wrzućmy w ten obraz… most, rozpięty między dwoma brzegami królowej polskich rzek. Taka konstrukcja, żeby nie wiem jak była zmyślnie zaprojektowana, zawsze będzie gigantyczną dominantą w krajobrazie… Większą niż dom Pruszkowskiego (o którym jeszcze za chwilę) na wzgórzu zamkowym. Jeszcze gorzej będzie to wyglądało z punktu widokowego nad kazimierskim Kamieniołomem. Zamiast malowniczo majaczącej pod naszymi stopami przeprawy promowej na Wiśle, która dla wielu sama w sobie jest jedną z większych atrakcji Kazimierza, będziemy mieli dwudziestoparometrowej szerokości wstęgę czarnego asfaltu. Już widzę te widokówki sprzedawane na kazimierskich straganach…

2. Przyroda

Z czego słynie Kazimierz? No przecież to oczywiste! Z wąwozów, wszechobecnej zieleni i mikroklimatu. Pewnie! Niewiele osób to dostrzega bo przecież wąwozy w Kazimierzu były od momentu kiedy pojawił się tu less i znikną wtedy, gdy i less zniknie, ale przecież on nie zniknie, prawda? Wszystkich, którzy twierdzą, że less nie może o tak sobie zniknąć zapraszam do wąwozu Korzeniowy Dół. Wprawne oko bystrego obserwatora dostrzeże, że z roku na rok tak jakby coraz mniej jest wąwozu w wąwozie, a to dlatego że less “gdzieś się podziewa”. Może to kolejna substancja, która sublimuje? Taka sama sytuacja ma miejsce w innych wąwozach, które barbarzyńsko i bez opamiętania są rozjeżdżane przez wszelkiej maści pojazdy off-raodowe. Oczywiście zaraz pojawią się głosy, że dna wąwozów powinny być wybrukowane i wtedy wszystko byłoby super. Tylko czy wtedy wąwozy będą jeszcze naturalnymi i prawdziwymi wąwozami? Z drugiej strony słyszę też głosy, że połowa jarów jest pochodzenia sztucznego i powstały dzięki działalności człowieka i zgodzę się z tym w 100%. Tylko zapominamy o fakcie, że jeszcze 20 lat temu eksploatacja głębocznic była bardziej zrównoważona. Przyroda po prostu nadążała za zmianami, które wymuszał na niej człowiek. Idę o zakład, że za 10 lat Wąwozu Korzeniowego nie będzie i stracimy go bezpowrotnie. A i jeszcze wszechobecne śmieci w wąwozach, ale to temat na oddzielny artykuł…

3. Architektura

Kazimierz Dolny to perła renesansu o lokalnej stylistyce. Piękne fasady kamienic, wspaniały Rynek, wyjątkowa panorama miasta, widziana z klasztornych murów. Nie martwcie się, nie chcę tu roztaczać wizji wyburzania Kamienic Przybyłowskich ale pragnę zwrócić uwagę na inny aspekt architektoniczny. Niestety widzimy próby zaburzania tej harmonii, którą udało się pieczołowicie wyłuskać panu Karolowi Sicińskiemu, ze zniszczonej wojennymi pożogami tkanki naszego miasta. Plany wielkokubaturowych obiektów hotelarskich, domy jednorodzinne, które nijak się mają do historii miasta, próby wprowadzania niewystępujących w okolicach kolorów elewacji czy dachów. Mam nadzieję, że uda się utrzymać w ryzach zakusy co poniektórych inwestorów.

4. Mieszkańcy

Śmiesznie to brzmi. Miasto bez mieszkańców… Niewyobrażalne prawda? Myślicie, że takich miejsc nie ma? Są, i to bardzo znane. Nie wiem czy wiecie o protestach garski tubylców zamieszkujących historyczne centrum Barcelony czy o wyludniającej się w zastraszającym tempie Wenecji. Na transparentach, które widać na takich protestach cały czas pojawiają się te same slogany: “ To miasto jest nasze!” “Turyści won!”. “Oddajcie nam to co nasze!” Mechanizm zawsze jest ten sam. Z miast opanowanych przez wzmożony ruch turystyczny w pierwszej kolejności wypierane są lokalne biznesy nastawione na obsługę tzw “lokalsów” bo czynsze rosną. Coraz większe problemy z dojechaniem do instytucji, do szkół, do urzędów… I do swoich domów też! I na końcu pojawiają się braki w lokalach mieszkaniowych bo bardziej opłaca się przerobić swój dom na apartamenty niż w nim po prostu mieszkać. W pierwszej kolejności z takich miejsc wyjeżdżają ludzie młodzi. Jak nie ma ludzi młodych to nie ma dzieci. I w pewnym momencie przychodzi kres starszyzny i co? I nastaje pustka…  Brzmi znajomo?

5. Turyści

Ktoś powie, że turyści w Kazimierzu byli, są i będą. Największe kłamstwo naszego miasta! Liźnijmy trochę historii. Kiedy w Kazimierzu pojawili się pierwsi, masowi “letnicy”? W XIV w. za czasów Kazimierza Wielkiego? A może tuż po Powstaniu Styczniowym w 1863r.? Chyba jednak dopiero po 1923r. kiedy to Tadeusz Pruszkowski zorganizował plener malarski w naszym mieście. Ówczesna inteligencja Warszawy zobaczyła, jak tu jest pięknie i zapragnęła przyjeżdżać do tej urokliwej dziury zabitej dechami… Już w trakcie mojej w tym mieście obecności mieliśmy nagły odpływ turystów z Kazimierza. Wystarczyło jedno zdanie wyrwane z kontekstu wysoko postawionego urzędnika o tym, żeby turyści nie przyjeżdżali bo przeszkadzają w akcji przeciwpowodziowej. Teraz jakby tych turystów ciut więcej z powodu niedziel niehandlowych. Ale to tylko chwilowy pik. Czasami chciałbym mieć taką możliwość, żeby stanąć na drogach wyjazdowych z Kazimierza w niedzielę po godzinie 18:00 i zadać każdej osobie, która jedzie wtedy autem dwa pytania: jak się Państwu podobało? Wrócicie jeszcze do nas kiedyś? To chyba pytania retoryczne, wystarczy poczytać komentarze na forach internetowych.

Konkluzja

Wiem doskonale, że część osób czytających ten mój przydługi felieton śmieje się teraz pod nosem, albo puka się w czoło twierdząc, że przesadzam. Że nic z tej powyższej listy się nie wydarzy. A ja twierdzę inaczej. To wszystko co powyżej, jest bardzo prawdopodobne. Czym będzie się różnił Kazimierz Dolny od innych podobnych mu wielkościowo miast kiedy zabierzemy mu KRAJOBRAZ, PRZYRODĘ I ARCHITEKTURĘ. Będzie niczym niewyróżniającą się mieściną. Owszem. Wypadki się zdarzają. Tak jak mi zerwało się ścięgno Achillesa, demolując moje plany na najbliższe kilkanaście miesięcy, tak i Kazimierzowi wybuchła szkoła demolując budżet gminy na najbliższych kilkanaście lat. Od takich rzeczy pozostaje nam jedynie się ubezpieczać, ale reszta leży w naszej gestii. To my mieszkańcy naszym każdym wyborem, czy tym codziennym, dokonując segregacji przysłowiowych śmieci, czy tym urzędowym, który dzieje się raz na cztery lata przy urnie, decydujemy, w którym kierunku nasze miasto idzie. Gdzie będzie za 5, 10 czy 15 lat. Bo przecież Nasze Miasto, Nasza Gmina to nasza odpowiedzialność.

Jarosław Bartoszek

16 thoughts on “5 rzeczy, które może stracić Kazimierz Dolny

  1. Przykro mi to stwietdzić jako miłośnikiwi tego miasta, nie jest to perła Polski, chociaż mogła ny nią być. I sądzę, że to nie wynika wyłącznie z uwarunkowań lokalnych, winę za chaos w polskich miastach ponoszą także włodarze tego kraju. Poprzedni i aktualni. Oraz miłosnicy architektury współczesnej, w rodzaju nieżyjącego już Kuryłowicza, zakłucający swoimi pomysłami charakter prowincjonalnego urokliwego zabytkowego miasteczka, o jakim marzył Siciński.

  2. Kzmrz
    Radził bym aby zachwyt wyrażać innymi słowami, a nie takimi które są rusycyzmem którego znaczenia najwyraźniej nie znasz. Bo jak byś znał to powyższe słowo budziło by w tobie wstręt i zażenowanie.

  3. Jako uzupełnienie powyższego tekstu proponuję analizę kilku tabel i wykresów, które znajdziecie Państwo pod tym linkiem:

    http://www.polskawliczbach.pl/Kazimierz_Dolny

    Szczególnie dokładnie proszę przyjrzeć się wykresowi słupkowemu, który obrazuje liczbę mieszkańców miasta Kazimierz Dolny. Trochę lepiej wygląda to na wykresach dotyczących całej gminy:

    http://www.polskawliczbach.pl/gmina_Kazimierz_Dolny

    Pozdrawiam,
    Jarek Bartoszek

  4. Grodzenie wąwozów też może być problemem. Wąwozy od ul. Szkolnej są w zasadzie niedostępne. Przy Czerniawach widziałem jeden wąwóz przedzielony siatką na pół. Kiedyś można było wchodzić na Koziorowszczyznę. Co się stanie jak wszyscy właściciele działek je pogrodzą? Uważam, że miasto powinno się jakoś dogadać z właścicielami i promować chodzenie wąwozami.

  5. Mam takie same przemyślenia jak Pan. Nie jestem z Kazimierza,ale z Puław ale bardzo lubię Wasze miasteczko i okolicę. Często jeżdżę tutaj rowerem. Ze swojej strony zgłaszałem do ZLPK, że bardzo często obserwuje grupy motocrossowe jeżdżące po terenie KPK (dokładnie chodziło o okolicę Parchatki i Zbędowic) swoimi terenowymi motorami niszcząc wąwozy,uprawy oraz zbocza wzniesień(panowie np. Robili sobie zawody w podjeżdżaniu pod skarpę pomiędzy Parchatką a Bochotnicą ).Niestety ZLPK nie odpowiedział na moje pytanie jakie działania podejmuje w celu ochrony parku przed opisanymi powyżej działaniami. Na YT można znaleźć filmiki nagrane podczas takich rajdów w naszej okolicy. Smutne to.

  6. Jak tu można nie zgodzić się z panem Jarkiem Bartoszkiem wystarczy tylko przyjrzeć się innym wąwozom. Co stało się wąwozem o nazwie Plebanka tu wystarczyło utwardzić dno i piękny dojazd do Miejskich Pól Okala czy Dąbrówki, co dzieje się z piękną głębocznicą pomiędzy cmentarzami służącą mieszkańcom za śmietnik przy sprzątaniu grobów, Co pozostało z pięknej willi Grafa i wielu wielu innym cudom mieszczącym się w tym uroczym miejscu, a przez nieudolność samorządowców niszczejących i idących w zapomnienie. W ten sposób bezpowrotnie możemy utracić piękno które otrzymaliśmy od natury za darmo.Warto się nad tym zastanowić i pochylić nad każdym nowym projektem który to piękno może zamazać, a coraz trudniej o architektów jakim był pan Karol Siciński który razem ze swoim przyjacielem Antonim Michalakiem dbali o rozpowszechnianie urody tego miasteczka dbali o zachowanie zabytków. Teraz próbuje to robić pan Tadeusz Michalak ale to chyba juz nie to. Pozdrawiam

  7. Jak tu można nie zgodzić się z panem Jarkiem Bartoszkiem wystarczy tylko przyjrzeć się innym wąwozom. Co stało się wąwozem o nazwie Plebanka tu wystarczyło utwardzić dno i piękny dojazd do Miejskich Pól Okala czy Dąbrówki, co dzieje się z piękną głębocznicą pomiędzy cmentarzami służącą mieszkańcom za śmietnik przy sprzątaniu grobów, Co pozostało z pięknej willi Grafa i wielu wielu innym cudom mieszczącym się w tym uroczym miejscu, a przez nieudolność samorządowców niszczejących i idących w zapomnienie. W ten sposób bezpowrotnie możemy utracić piękno które otrzymaliśmy od natury za darmo.Warto się nad tym zastanowić i pochylić nad każdym nowym projektem który to piękno może zamazać, a coraz trudniej o architektów jakim był pan Karol Siciński który razem ze swoim przyjacielem Antonim Michalakiem dbali o rozpowszechnianie urody tego miasteczka dbali o zachowanie zabytków. Teraz próbuje to robić pan Tadeusz Michalak ale to chyba juz nie to. Pozdrawiam

  8. Nie przesadzajmy, że masowi letnicy, to zasługa tylko i wyłącznie Prusza. Wszak początki Hotelu Polskiego zaczynają się już w XIX w. a gdyby nie było zapotrzebowania, to taki obiekt by nie powstał. Druga rzecz, to kwestia propagowania w międzywojniu Kazimierza jako uzdrowiska oraz letniska z nadwiślańską plażą. Co by nie mówić granice II RP oraz zamożność jej obywateli nie często pozwalała na wyjazd nad Bałtyk, a tym samym była panowała moda na plaże rzeczne. Obecnemu Kazimierzowi brakuje tej przedwojennej plaży, a dowiedzieć się można właśnie od tych opuszczających miasteczko turystów. Pytanie tylko teraz kogo Kazimierz ma przyciągać, do jakie grupy ma kierować swoją ofertę i jak chce prezentować swoją markę. Każdemu się nie dogodzi, a nie istnieje turysta uniwersalny.

  9. Jarek Bartoszek jest kandydatem na radnego z KWW Nasza Gmina Nasza Odpowiedzialność. Super Jarek, dobrze że jesteś z nami.

Comments are closed.