Ballada o Czarnym Wąwozie – odcinek trzeci – komentarz subiektywny

W ostatniej części trylogii, gościmy w domu Pani Krystyny. To Pani Krystyna zabiegała o utwardzenie Wąwozu Czarnego. Pani Krystyna twierdzi, że jest 11 posesji, które dochodzą do świeżo wybetonowanej drogi. Tych posesji jest zdecydowanie więcej. Mało tego na części z nich funkcjonuje zabudowa, choć nie stale zamieszkana. Jeśli chodzi o przyszłą zabudowę, wystarczy poczytać plan dostępny na stronie urzędu. Tereny budowlane powyżej wąwozu Czarnego oznaczone są symbolem MNP. Co tu więcej komentować…

Kwestii dojazdu karetki nie będę komentował, bo absurdalność tego argumentu wykazałem jednoznacznie przy okazji drugiego odcinka. Do rzekomych manipulacji dokonanych przez media ogólnopolskie także trudno się odnieść, bo ani rozmówczyni ani autorzy nie wskazują, co konkretnie mają na myśli.

Powstawanie nowej zabudowy potwierdził anonimowy rozmówca z końca filmu. I nie ma w tym nic złego. Problem w tym, że dla nowej zabudowy, także pensjonatowej, konieczne będzie zapewnienie właściwego dojazdu. Przepisy przeciwpożarowe mówią jednoznacznie o 5-metrowej drodze. Na koniec tego roku zadłużenie naszej gminy ma wynieść rekordowe 17 152 791,92 zł. Pomijając względy przyrodnicze, zwyczajnie nie stać nas na robienie fuszerki, na siłę tworzenie kilku dróg dojazdowych do jednego miejsca, z których żadna nie posiada odpowiednich parametrów.

Pani Krystyna twierdzi, iż Wąwóz Czarny to w istocie wąwóz Na Przychodnia albo Na Niezabitowskiego. A zatem wskazuje na dwie różne nazwy. Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia, bo wszyscy zainteresowani identyfikują bezproblemowo zniszczony wąwóz. 99% mieszkańcom naszej gminy żadna z powyższych nazw nic nie mówiła do czasu powstania sporu. Podobnie 99,999999999999% mieszkańców naszego kraju, o żadnej z nazw nie słyszała. Ponadto nie ma żadnego dokumentu, który sankcjonowałby którąś z nazw. Na stronie urzędu Wąwóz Niezabitowskich znajduje się dokładnie w miejscu, które Pani Krystyna, a za nią także nasi publicyści, wskazują jako „prawdziwy” Wąwóz Czarny. Dla ułatwienia na czerwono zaznaczyłem przebieg Wąwozu Czarnego/Burmistrza Pomianowskiego/Na Przychodnia/Na Niezabitowskiego

Tak jak pisałem wcześniej, będę nazywał ten wąwóz imieniem burmistrza Pomianowskiego, by podkreślić jego zasługi dla jego ochrony. W tekstach jednak będę używał także nazwy Wąwóz Czarny, gdyż ta nazwa jest obecnie powszechnie używana i jednoznacznie identyfikuje to miejsce.

Aby podkreślić fachowość dziennikarską, podobno popartą też doświadczeniem przewodnickim pana zza kamery, należy oddać szacunek i wyrazić podziw za stworzenie nowej krainy geograficznej – Wyżyna Nałęczowska. Na egzaminie przewodnickim tego typu określenie byłoby jednoznaczne z jego oblaniem. Odkąd rządy PO „uwolniły” zawód przewodnika, fachem tym może pałać się każdy. Stwierdzenie pana zza kamery, że obrońcy Wąwozu Czarnego będą musieli wytłumaczyć się z krzywd wyrządzonych mieszkańcom, ma wymiar groteski. Te zarzuty należy kierować raczej do pomysłodawców całego przedsięwzięcia. Tak było przy okazji historii z Korzeniowym – poniżej fragment z ulotki Artura.

Łącznie przygotowany materiał, który dotyczy sporu o Wąwóz Czarny/Pomianowskiego trwa blisko pół godziny. Sam Wąwóz możemy zobaczyć jedynie w trakcie 30 sekundowego przejazdu samochodem… Nieprawdą jest, że utwardzona droga ma blisko kilometr. Ostatecznie, po rezygnacji z utwardzenia początkowego odcinka, nowa droga ma jakieś 600 metrów. Nieprawdą jest, że nie zostały zniszczone korzenie. Poniżej stosowana galeria. Musiały ulec częściowemu zniszczeniu, bo drogę zwyczajnie trzeba było jakoś upchać w wąwozie. Nie jest to wina wykonawcy, a zaproponowanego rozwiązania.

previous arrow
next arrow
ArrowArrow
Slider

Na koniec autorzy wskazują „prawdziwy” Wąwóz Czarny (na stronie urzędu nazywa się on Wąwozem Niezabitowskich). Nie ma w nim żadnej drogi, stanowi prywatną własność. Trochę śmieszne zatem jest zachęcanie do jego odwiedzenia, choć argumenty, że blisko do Rynku, że ładny, mnie przekonują. Dokładnie te same przed kilkoma miesiącami obowiązywały w przypadku Wąwozu Czarnego/Burmistrza Pomianowskiego. Pani Krysia wskazuje, że z nowo utwardzonej drogi można do tego „prawdziwego” Wąwozu Czarnego zejść ścieżką obok niedawno odnowionego krzyża. Wybetonowanie drogi spowodowało, że zejść nie można – trzeba zeskoczyć z nasypu.

Szkoda, że Wąwóz Czarny został zniszczony. Szkoda, że gmina nie potrafiła wykorzystać całego zamieszania do promocji nie tylko Wąwozu Czarnego, ale i innych podobnych miejsc. Szkoda, że turyści odwiedzający Wąwóz Czarny, muszą podziwiać nieudolne połączenie drzew, lessu i betonu. I znowu wrócę do sprawy Korzeniowego. Po zamieszaniu związanym z planami jego wybrukowania, liczba odwiedzających istotnie wzrosła. Powstały nowe parkingi, nawet gmina zaczęła na tym zarabiać. W końcu zrobiono do niego chodnik, by turyści, ale i mieszkańcy, mogli bezpiecznie spacerować. Warto czasem przyznać się do błędów, i w porę wycofać się z absurdalnych pomysłów, z korzyścią dla wszystkich. Zamiast betonować Wąwóz Czarny lepiej byłoby rozpocząć modernizację drogi, która i tak nas czeka.

KW

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.