Ballada o Czarnym Wąwozie – odcinek pierwszy – prolog – o drodze w Lipowej Dolinie – komentarz subiektywny

Ze względu na sympatię do Remika, powstrzymam się od ironizowania i uszczypliwych komentarzy. Same fakty, i tylko fakty. Nie odniosę się do wszystkich filmów naraz, bo i czasu braknie, a i tekst objętościowo byłby nazbyt obszerny. Zachowam chronologię narzuconą przez autorów, a zatem zaczynam od odcinka pierwszego.


W związku z tym, że autorzy podnoszą, iż Wąwóz Czarny nie jest Wąwozem Czarnym a Na Niezabitowskiego lub Na Przychodnia, warto od razu zauważyć, że nazwa Lipowa Dolina funkcjonuje zaledwie od kilku lat. Miejscowi dolinę Grodarza powyżej Wylągów nazywali i nazywają Kaczymi Dołami. Nie ma to oczywiście żadnego znaczenia, bo zainteresowani bez trudu zlokalizują zarówno Lipową Dolinę jak i Wąwóz Czarny. Dodam, że dla mnie Wąwóz Czarny od lat jest Czarnym, ale oczywiście pozostałe nazwy także pozwalają jednoznacznie go zlokalizować.

Zasadnicze pytanie, jakie należy sobie zadać brzmi: czego właściwie miała dowieść wizyta w Lipowej Dolinie? Sugerowanie, jakoby przeciwnicy utwardzenia Wąwozu Czarnego byli przeciwni utwardzaniu wąwozów/głębocznic w ogóle, jest brzydką insynuacją. W przeszłości sprzeciwiałem się jedynie utwardzeniu Korzeniowego Dołu, co zresztą autorzy uznali za słuszne (o tym w odcinku drugim). Oczywiście wąwozy użytkowane, w których nasila się erozja, które są niezbędne do normalnego funkcjonowania mieszkańców, powinny być utwardzone. Zestawienie przez autorów wąwozu prowadzącego do Lipowej Doliny, który pozbawiony jest jakichkolwiek walorów krajobrazowych, z niegdyś pięknym Wąwozem Czarnym, dostępnym na wyciągnięcie ręki dla turystów zmierzających z centrum Kazimierza do Korzeniowego Dołu jest w gruncie rzeczy zabawne. To tak jakby ktoś porównywał trabanta z mercedesem – niby i jeden i drugi samochód, i do tego nawet niemiecki, ale poza kołami i kierownicą próżno szukać podobieństw…

Sama formuła wywiadu z jest dosyć zabawna. Rozmówca twierdzi, że nie pamięta, jak to było, kiedy nie było płyt, bo wtedy jeszcze nie prowadził biznesu w Lipowej Dolinie. Śmiem twierdzić, że wówczas nawet nie wiedział, że jest takie miejsce.  Po chwili jednak stwierdza, że „jak nie było płyt to były same wielkie koleiny, błoto, glina…”. Wie to z relacji poprzedniego właściciela… Oczywiście dyskusja nad sensownością istnienia płyt w wąwozie prowadzącym z Jeziorszczyzny do Lipowej Doliny jest pozbawiona jakiegokolwiek znaczenia przy okazji sporu o Wąwóz Czarny. Spór o Wąwóz Czarny ogranicza się wyłącznie do wybetonowania Wąwozu Czarnego, nie zaś jak sugerują autorzy, dyskusji nad utwardzaniem wszystkich innych wąwozów. Tworzenie narracji, jak to dzięki betonowaniu wąwozów mogą dojechać służby ratunkowe czy komunalne jest dość zabawne. W przypadku Lipowej Doliny zapewne tak jest. W przypadku Wąwozu Czarnego już jednak nie. Brzydka manipulacja.

Cennym i niezwykle błyskotliwym jest stwierdzenie, że utwardzenie drogi prowadzącej z Lipowej Doliny w kierunku Wylągów, zapewniłoby jej wzmocnienie i przejezdność. Zgadzam się z nim w całej rozciągłości. Dodam nawet, że nie mam nic przeciwko, aby utwardzić ten odcinek. Mało tego podam 20 km kolejnych dróg wartych utwardzenia (oczywiście z wyłączeniem gruzu).

W wywiadzie/reportażu pada kilka istotnych błędów merytorycznych. Less jest skałą, nie zaś glebą. Pan operujący kamerą próbuje dowieść, dlaczego dziurawe płyty betonowe w naszych realiach są najlepsze. Z jego wypowiedzi wynika, że asfaltu czy kamienia nie stosuje się na lessach. Odważne stwierdzenie patrząc na nawierzchnie, jakie powszechnie występują w okolicach Kazimierza. Ulica Zamkowa pokryta jest „kocimi łbami”. Ulica Cmentarna kostką granitową. Wąwóz do Zbędowic trylinką i asfaltem. Z Wylągów na Skowieszynek dojedziemy także asfaltem, choć dziurawym. Można by wymieniać w nieskończoność. Pan od kamery jako dowód wyższości ażurowych płyt betonowych nad innym typem nawierzchni przywołuje przykład Norowego Dołu. Niestety błędnie sugeruje, iż obecny jego stan wynika z zastosowania nieodpowiednich materiałów, których less nie przyjmuje. Otóż utwardzenie Norowego nigdy nie zostało ukończone. W trakcie budowy nawierzchni (i nie w czynie społecznym) 24 czerwca 1981 roku (a więc nie 30 lat temu), miało miejsce niezwykle silne oberwanie chmury. Prace prowadzono wtedy jednocześnie od góry i dołu. Do połączenia brakowało niespełna 100 metrów. Niestety spływająca po utwardzonej nawierzchni woda, natrafiając na odkryty grunt, dosłownie zmyła wszystko co było poniżej. Idąc od góry doskonale widać w kilku miejscach wręcz nienaruszoną nawierzchnię. Gdyby głoszone teorie na temat wyższości płyt nad innymi materiałami były prawdziwe, ulice Zamkowa i Małachowskiego nie miałyby prawa istnieć.

Absolutnie nieprawdziwe jest także stwierdzenie, że po kilku latach płyty są niewidoczne. Niewidoczne są jedynie jesienią, po opadnięciu liści. Ewentualnie do czasu ich rozkładu. Spadek powoduje, że płynąca woda na bieżąco czyści powierzchnię płyt. Otwory, które rzekomo mają się zamulić lessem w rzeczywistości nie istnieją, bo wypełnione są żwirem – zgodnie z projektem budowlanym. Trawa też tam nie urośnie, przede wszystkim dlatego, że w wąwozach jest za ciemno. Jak wyglądają utwardzone głębocznice po wielu latach pokazują poniższe fotografie z dnia dzisiejszego. Pierwsza przedstawia wąwóz Na Brzeziny, utwardzony co najmniej 15 lat temu. Druga przedstawia wąwóz Na Kogutka, utwardzony w 2015 roku. Beton jest i będzie.

Remik twierdzi, że błędne jest mówienie o betonowaniu wąwozów. Płyty choć dziurawe, niewątpliwie są z betonu. Jednak nie są kładzione bezpośrednio na gruncie, a na podsypce, jakżeby inaczej, cementowo-piaskowej (innymi słowy betonowej). Poniżej fragment z dokumentacji projektowej dotyczącej Czarnego. Zatem określenie „betonowanie” jest jak najbardziej właściwe, choć oczywiście gruchy betonu nie dowoziły. Dokumentacja jest dostępna pod linkiem: https://umkazimierzdolny.bip.lubelskie.pl/upload/pliki//Dokumentacja_projektowa.pdf.

Jeszcze raz podkreślę, że zestawianie Lipowej Doliny z Wąwozem Czarnym jest wielką manipulacją. Do kolejnych odcinków i kolejnych manipulacji odniosę się niebawem.

KW

One thought on “Ballada o Czarnym Wąwozie – odcinek pierwszy – prolog – o drodze w Lipowej Dolinie – komentarz subiektywny”

  1. Krzyś Wawer dokonał merytorycznej egzekucji zespołu filmowego ” Spółdzielnia Filmowców” Kosowski & Jeżewski.
    Bardziej dotkliwa porażka dla autorów filmików będzie protokół z prac komisji Rady Miejskiej która mam nadzieję zacznie prace wkrótce. Pisze swoją opinię na podstawie obecnie dostępnych dokumentów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.