Ballada o Czarnym Wąwozie – odcinek drugi – komentarz subiektywny

W tym odcinku panowie wybrali się do Korzeniowego Dołu. I znowu wracam do semantyki. Nazwa Korzeniowy Dół jest wymysłem lat 90-tych. Wtedy to wąwóz zwany przez miejscowych „Głębocznicą” uznano za pomnik przyrody, nadając mu właśnie taką nazwę. Skoro zarzuca się, że wąwóz Czarny, nie jest Czarny, warto zachować konsekwencję i stosować historyczne nazwy. Ponadto skoro Czarny nie jest wąwozem a głebocznicą, to podobnie przy Korzeniowym należy używać tego sformułowania – głębocznica Korzeniowy Dół. Aby ukrócić tego typu bezsensowne dyskusje, nic nie wnoszące do sprawy, proponuję w stosunku do Czarnego stosować nazwę Wąwóz Burmistrza Pomianowskiego, aby należycie uczcić wykonawcę.

Permanentnie tworzona jest narracja, iż grupa obrońców Wąwozu Czarnego (tu należałoby dodać wielotysięczna) realizuje bliżej nieokreślone cele polityczne. Panowie sugerują, że wiele z osób, którzy wyrazili sprzeciw betonowaniu Wąwozu Czarnego, myśleli że chodzi o Korzeniowy. Nie wiem skąd taki pomysł. Przejrzałem petycję, teksty zamieszczone w prasie. Nie dopatrzyłem się w nich żadnej tego typu manipulacji. Wręcz przeciwnie – lokalizacja jest tak jasno podana, że nie sposób pomylić go z Korzeniowym. Mało tego wpisując nazwę Wąwóz Czarny w google maps uzyskujemy wynik jednoznaczny – prawdziwy.

W poprzednim odcinku Remik protestuje przeciw nazywaniu utwardzania płytami, betonowaniem. W przypadku Korzeniowego przywołuje pomysł poprzedniego Burmistrza, który – w jego mniemaniu – chciał Korzeniowy wybetonować. Otóż jest to nieprawda. Burmistrz Pisula nie chciał go betonować, a utwardzić tzw. „kocimi łbami”, a to zdecydowanie inny materiał, z betonem nie mający nic wspólnego, a do tego zdecydowanie bardziej kazimierski niż dziurawe płyty z betonu. Pada stwierdzenie, że niektórzy radni poparli ten pomysł. Takie określenie również jest nieprecyzyjne. Na etapie uchwalania budżetu na 2017, w którym utwardzenie Korzeniowego się znalazło, nikt z radnych nie protestował przeciwko temu pomysłowi. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media, jakżeby inaczej z naszej inspiracji, do sprawy włączyli się inni. Pan Pomianowski nie protestował, choć był zastępcą burmistrza… Tu należy oddać wielki szacunek Panu Pisuli. Pod wpływem nacisków społecznych wycofał się z tego pomysłu. Zorganizował nawet debatę z ekspertami, zaprosił mieszkańców i wszystkich zainteresowanych, tak by wypracować jakieś rozwiązania, mające na celu zachowanie Korzeniowego. Władza się zmieniła, z wcześniejszych ustaleń nic nie wynikło. Przy Czarnym tego zabrakło – nie było debaty, dyskusji, nawet władza odmawiała komentarza prasie.

Panowie określają Korzeniowy, jako miejsce, któremu nic nie zagraża. Pokazują górny odcinek głębocznicy, najmniej zniszczony. 200 metrów niżej obraz jest druzgocący. W porównaniu z Czarnym na tym fragmencie Korzeniowy jest zwykłą wyrwą w ziemi.

Po wizycie w Korzeniowym, przenosimy się do wjazdu do Wąwozu Czarnego z ulicy Doły. Tu pada wymowna sugestia, że utwardzenie wąwozu Czarnego ratuje życie. Należy oddać autorom, że rzetelnie pokazali alternatywną drogę dojazdu. Czas dojazdu na posesję Doły 40, drogą alternatywną, omijającą Wąwóz Czarny zajął im zaledwie około 2 minut. W jakim czasie dojechaliby na posesję nr 40 jadąc bezpośrednio Czarnym? Tego nie pokazali. Poniżej stosowna mapa pokazująca obie trasy. Ta alternatywna jest dłuższa zaledwie o około 0,75 km. Przyznacie Państwo, że to nie wiele, zarówno czasowo jak i odległościowo.

Niezależnie od insynuacji autorów, musimy zastanowić się, jakie służby są w stanie przejechać wybetonowanym Czarnym. Policja z pewnością tak. Czy karetka – wątpię. Gdyby jeszcze jeździły stare polonezy nie byłoby problemu. Obecne pojazdy są nieporównywalnie wyższe. Nawet jeśli ambulans się zmieści, to tempo przejazdu będzie bardzo powolne, bo kierowca skupiał się będzie, aby nie zawadzić o wystające korzenie czy pochylające się konary drzew, nie zaś gnać do przodu… Gdyby nawet nie było drzew, przejazd i tak by zajął dobrą minutę. Trzeba najpierw pokonać Grodarz. Woda nim nie płynie, ale koryto jest mocno wcięte – należy jechać powoli by nie urwać zderzaka. Potem mamy do pokonania 200 metrów błotnistej drogi. To jest ten nieutwardzony fragment przebiegający po prywatnych gruntach. Teoretycznie właściciele mogą zagrodzić drogę, a zatem jakikolwiek ruch pojazdów będzie wyeliminowany. O tym oczywiście Panowie nie wspominają.

Idąc dalej, jeśli założymy, że droga ta ratuje życie, wypadałoby zaapelować jednak o utwardzenie Korzeniowego. Poniżej zamieściłem mapkę obrazującą, o ile skrócony zostałby dojazd wybetonowanym Korzeniowym na Drugie Góry (dojazd skróci się niemal o kilometr). Trzeba jednak zauważyć, że nie zawsze karetka jedzie z Kazimierza. Gdyby miała jechać od strony Puław, najkrótsza droga na posesję Doły 40 wiedzie dokładnie tą drogą, którą pokonywali panowie.

Odniosę się jeszcze do zabawnego komentarza kierowcy, sugerujący, że kierowca karetki pobłądziłby jadąc inna drogą niż przez Czarny. Otóż informuję, że wszystkie karetki wyposażone są w nawigacje. Nawet jeśliby nie miałyby nawigacji, to pozostają jeszcze telefony. Wpisujemy w google maps Doły 40 i trafiamy idealnie na miejsce. Poniżej zamieściłem zrzut z telefonu. Co ciekawe żadna z proponowanych tras nie prowadzi przez Wąwóz Czarny. Zachęcam do sprawdzenia.

Film kończy się na podwórku posesji Doły 40. Pan od kamery mówi o „jednej z rodzin, które mieszkają tutaj”. Jest to JEDYNA rodzina. Wprawdzie powstał niedawno nowy budynek, ale wydaje mi się, że do chwili obecnej nikt na stałe w nim nie mieszka.

KW

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.