Handel miejski a zarządzanie przestrzenią publiczną

Po remoncie nawierzchni, ulica Nadwiślańska ma zostać przywrócona mieszkańcom. Wprawdzie nie przypominam sobie, by ktoś ją nam zabierał, ale rzeczywiście nie należała do najatrakcyjniejszych miejsc naszego miasteczka. Sądzę jednak, że problem tkwi nie w handlu jako takim, a w jego formie i estetyce. Nowa nawierzchnia, nawet pozbawiona straganów nie sprawi, że zacznie przyciągać tłumy spacerowiczów. Nadwiślańska nigdy nie była i nie będzie, celem wizyty turystów. Stanowi jedynie przejście pomiędzy Rynkiem a Wisłą. A więc czemu nie handlować na tej ulicy, tym bardziej, że właściwie pozbawiona jest ruchu pojazdów?

Handel uliczny jest bardzo ważnym elementem przestrzeni każdego miasta i życia mieszkańców, a w ośrodkach turystycznych szczególnie. Nie wydaje mi się, że lepiej wyglądają stragany w podcieniach przyrynkowych kamieniczek. Także te na dojściu do Rynku od strony Plebanki, vis a vis dawnego szaletu splendoru nam nie przynoszą…

Rodzaj sprzedawanych produktów specjalnie się od siebie nie różni, bo o tym, czym się handluje decyduje popyt. Można oczywiście starać się to zmieniać, ale wydaje mi się, że dotychczasowe władze nie upatrują w tym żadnego problemu. Może się nam nie podobać smalec z ogórkiem sprzedawany na Nadwiślańskiej. Ale czy lepszym miejscem na sprzedaż takiego przysmaku jest wejście na Górę Trzech Krzyży? Oczywiście nie ma co tego smalcu demonizować – w końcu jest bardziej polski od pizzy czy kebabów powszechnych na naszym Rynku. Z jakiego powodu Rynek ma być lepszym miejscem na sprzedaż produktów „made in China” od Nadwiślańskiej? Czy stragan pod kamienicą św. Mikołaja dodaje jej jakiegokolwiek piękna? Czy namioty sprzed tygodnia były czymś, co chcielibyśmy na Rynku oglądać?

To co zostało zrobione, mam na myśli wspomnianą przebudowę Nadwiślańskiej, jest zwykłym marnotrawieniem pieniędzy! Zamiast zrobić piękny ciąg pieszo-jezdny, z należytym uwydatnieniem kazimierskich „kocich łbów”, zaprojektowaną zielenią, miejscami odpoczynku i handlu, powielono to, co było. Tak szeroka ulica, szczególnie na odcinku pomiędzy wałem a ul. Bulwar, mogłaby stanowić idealne miejsce handlu. A ten i tak tam będzie funkcjonował za sprawą straganów ustawianych na prywatnych posesjach. Odpowiednio zaaranżowana przestrzeń mogłaby stanowić jeszcze jedną atrakcję i odmienić ten fragment miasta przytłoczony gmachem sali gimnastycznej Zespołu Szkół im. Jana Koszczyca Witkiewicza oraz murem. Gdybyśmy mieli tam płaski teren, bez wyodrębnionych chodników, handel mógłby być przewidziany na środku ulicy, na zaprojektowanych stoiskach. W wielu miastach, jak choćby w Amsterdamie, ulice handlowe stanowią miejsca masowo odwiedzane przez turystów.

Remont Nadwiślańskiej kosztował nas 1 522 740,10 zł. Wydaje mi się, że niedorzecznością byłoby rezygnować z jakiegokolwiek, nawet symbolicznego dochodu z tej ulicy. Przestrzeń dla handlu powinna być w wielu miejscach. Najlepiej szukać miejsc które są mało atrakcyjne pod względem walorów krajobrazowych, przyrodniczych czy zabytkowych. Np. w Toruniu stragany z owocami i warzywami są na mniej atrakcyjnym Rynku Nowomiejskim, stanowiąc zaplecze miasta.

Niezmiernie ważne jest zadbanie o stronę estetyczną – wygląd i formę straganów! W tej materii nie może być dowolności tak jak jest obecnie. Poznań zaprojektował własne stragany. U nas też powinniśmy do tego dążyć. Doprawdy jest wiele sprawdzonych rozwiązań, na których możemy się wzorować.

Bezdyskusyjnie kazimierski handel wymaga istotnych zmian. Ale ważniejszą kwestią jest uporządkowanie zasad, na jakich funkcjonują melexy i bryczki. Obecny chaos, całkowita uznaniowość w przydzielaniu miejsc postojowych, nie mają nic wspólnego ze zdrową konkurencją i wolnym rynkiem. W najbliższym czasie nic niestety się nie zmieni. Burmistrz Pisula u schyłku swojej kadencji wspaniałomyślnie przyznał miejsca przy Nadwiślańskiej do końca września 2020 roku. Miejsca postojowe pozostaną także na Zamkowej do końca października 2020 roku. Burmistrz Pomianowski przerósł swego poprzednika. W skutek jego decyzji przy Lubelskiej miejsca dla melexów pozostaną do końca 2021 roku. Czyli na razie bez zmian.

Krzysztof Wawer

3 thoughts on “Handel miejski a zarządzanie przestrzenią publiczną

  1. Drodzy ScaryTerry i Prawda was zaboli. Po pierwsze burmistrz żadnych decyzji administracyjnych w kwestii handlu nie podjął i nie podejmie zresztą, bo to jest kompetencja Rady Miejskiej. Może co najwyżej przygotować propozycję uchwały, ale zdaje się nawet tego nie zrobił. Rozumiem, że przemawiają przez was lokalne biznesy. Nie jestem zwolennikiem podejścia, że swój, miejscowy może robić wszystko, bo jest miejscowy. A w kwestii melexów to jestem przeciwnikiem generowanych przez nich korków a przede wszystkim nietransparentnych zasad, w oparciu o które są przez urząd obdarowywani przywilejami.
    Zdrowia i więcej odwagi życzę. Na kulturę nie liczę.

  2. Witam, mam kilka zastrzeżeń. Zacznę tutaj
    „A więc czemu nie handlować na tej ulicy, tym bardziej, że właściwie pozbawiona jest ruchu pojazdów?”. Moment, może i obecnie czy na tygodniu faktycznie na tej ulicy nie ma ruchu ale w weekendy czy wakacje nie mówiąc już o weekendzie majowym jest tam mnóstwo ludzi, nie tylko na chodniku dla nich przeznaczonym ale też na jezdni… właśnie z powodu stojących na chodnikach, wyglądających jak z przed 30 lat namiotów ludzie nie mają miejsca żeby się minąć i wychodzą na ulice stwarzając zagrożenie dla ruchu a pomysł zamknięcia tej ulicy na ruch samochodowy jest po pierwsze bezsensowny ( Dojazd do takich miejsc jak szkoła, pensjonaty, gabinet dentystyczny, przystań rzeczna jest niezbędny, wiec nie boje się użyć takiego stwierdzenia, najgorsze, że piszący pokazuje tutaj skrajny egoizm w stosunku do mieszkańców którzy zamieszkują tą i sąsiednie, połączone z nią ulice nie uwzględniając ich w swoich planach.) Po drugie to kosztowne i nie wnosi żadnych zysków dla miasta, bo po pierwsze w gre wchodzi reorganizacja ruch która kosztuje i wymaga czasu. Handlarze na nadwiślańskiej płacą tylko za plac na którym mają stoliki, na tygodniu jakieś 10 złotych w weekend koło 200. Nie ma z nich pieniędzy, to obcy ludzie a Pan sie czepiasz lokalnych przedsiębiorców którzy mają np. stragany w rynku, to zwykłe działanie przeciwko swoim sąsiadom na korzyść tych którzy są przyjezdni. To poniżej poziomu godności. Całe szczęście, że nie wygrał pan tych wyborów, z takim sposobem myślenia jaki Pan pokazuje była by to prawdziwa katastrofa, aż strach pomyśleć co by było gdyby do władzy dostała się wasza zawistna trójca, radny z żółtymi papierami co mu się wydaje, że jest guru miasta bo prowadzi bloga i stara się wszystkich zastraszyć (tak jak jednego z opozycyjnych radych po wczorajszej radzie, cytując „ja cię załatwie”), Roman/(a?) co pcha się do władzy równie mocno co do kolejnych pierzyn i oczywiście autor artykuły, nasz ciepły (nie)wybraniec. Przegraliście wybory i zamiast działać dla miasta to rzucacie kłody pod nogi tym którzy chcą działać, żałosne, liczyłem jeszcze kiedyś że chociaż ty K.W. pokaż, że masz jeszcze troche godności i nie jesteś jeszcze do końca pieskiem J.K., że w porę odpuścisz sobie to politykowanie bo raczej wiekszość się ze mną zgodzi, że ani Ty się do tego nie nadajesz, ani Kazimierz nie jest gotowy na swojego Biedronia. Może lepiej przejdź się Grodarzem i pomyśl gdzie Twoje życie zjebało się na tyle, że słuchasz gościa ze schizofrenią? Nie mam dla was szacunku bo ktoś kto pcha się do władzy dla własnych korzyści na niego nie zasługują. Nie pozdrawiam

  3. Szanowny nie wybrany

    Doceniam Pana spojrzenie na Kazimierz i jego estetykę które w Pana tekście urasta do rangi megalomanii. W Pana artykule jawi się wizja rozwiązań rodem z miast których liczba mieszkańców i potencjał gospodarczy są często, tak jak w przypadku Poznania 192 – razy większe niż Kazimierz. Albo Amsterdam. Swoją drogą , w Amsterdamie istnieje ulica czerwonych latarnii. Skoro pozwolił Pan sobie na wizję Kazimierza estetycznego jak to miasto pytam gdzie będzie ulica czerwonych latarnii. Plebanka jest nieco z boku i jeżdżą tam terenówki. Umiejscownienie czerwonych latarnii wraz całą infrastrukturą na pewno pomoże w ograniczeniu ruchu pojazdów terenowych w tym miejscu. A i turystom przyniesie to ulgę.

    Wracając do Pańskich „wycieczek” kontestujących decyzje administracyjne nowego Burmistrza, można dojśc do wniosku że jest Pan przeciwnikiem ekologicznego transportu w Mieście który realizowany jest autobusami elektrycznymi i jako jedyny pozwala na skanalizowanie ruchu turystów pomiędzy najażniejszymi celami wycieczek w mieście oraz poza nim. Pewnie Pan nie wie że w mieście funkconuje w sezonie regularna linia do Janowca która w przeciwieństwie do Pana łączy a nie dzieli. Reasumując, zamiast tworzyć idee fixe, nie mając zielonego pojęcia o biznesie i potrzebach turystów a co za tym idzie , uderzać w przedsiębiorców którzy przynoszą temu miastu dochody i są realnym generatorem rozwoju w gminie, proszę się zająć się czymś co nie będzie kolejną próbą zbawienia świata na siłę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.